poniedziałek, 14 września 2015

82.Rozwiązanie” (Deginean Lips 180)

Bywa, że rozwiązania nie ma. Jednak niestety samo to, że ono istnieje, a nawet, że wie się, co należy zrobić, żeby do niego dojść, nie musi oznaczać, że jest ono łatwe do osiągnięcia. Eohianie przez większość swojej nowożytnej historii zmagali się z problemem wynalezienia sztucznej inteligencji, na które to badania w pewnym momencie rządy bardziej ambitnych krajów zaczęły przeznaczać więcej funduszy niż na którekolwiek inne wynalazki razem wzięte. Wiara w potęgę samodzielnej istoty o nieskończenie inteligentnym umyśle była tak zadziwiająca. Myślące automaty miały zapewnić sukces na wojnie, w ekonomii, być genialnymi psychologami, doradcami i opiekunami. Jednocześnie o osiągnięciu tego celu marzyli nie tylko najwyżej postawieni, ale także zwykli obywatele, którzy obserwowali rozwój wydarzeń z ciekawością i, nawet jeśli nie do końca rozumieli ich doniosłość, przekonaniem, że sukces naukowców odmieni ich życie. Jednak dopóki na scenie eohiańskiej bioinformatyki nie pojawił się Sil Siwreig 39, nikt nawet nie zdawał sobie sprawy, jak wielkiego zadania się podjęto. Jako pierwszy był w stanie rozpisać neuronową zdolność samoświadomości na liczby i ilość jednostek obliczeniowych, a każdy rodzaj doświadczenia na moc elektryczną, co nareszcie dawało realną wizję tego, co należało skonstruować. System mający pomieścić imitację życia miał zająć nie jeden potężny komputer, nie układ komputerów, ale układ setek układów o powierzchni przekraczającej powierzchnię całej planety. Było to nie do uwierzenia, jednak ilość dokumentacji, analiz i złożoność równań potwierdzała, że Sil pracował nad równaniami niemal całe swoje życie i teraz jest całkowicie pewien swoich wniosków, a przy tym wydawało się, że zależy mu na tchnięciu życia w maszynę bardziej niż komukolwiek innemu. Wyglądało na to, że jedyną szansą na spełnienie marzenia Eohian jest podporządkowanie mu całego świata, zmiana wszystkiego, co znają i całego ich życia.
Zdecydowano się podjąć to wyzwanie – rządy ośmiu krajów połączyły swoje siły i odtąd miasta, lasy i pola zaczęła zarastać sieć przewodników łączących jeden ginący w chmurach słup serwerów z kolejnym, sięgając wyżej niż jakikolwiek drzewostan. Układy procesorowe pokrywały całe wtopione w ziemię strefy mieszkalne, zwieszały się grubymi pękami nad wąskimi ścieżkami, przysłaniając światło w dzień i błyskając lampkami w nocy. Ciekawość i upór była jednak większa niż zmęczenie i lęk przed niepowodzeniem, i wszyscy zgodnie pracowali, żeby zmienić planetę w jedną wielką świadomą istotę, która miała być pierwszą z całej serii myślących maszyn – w końcu wszyscy pragnęli tego samego. Wszyscy... za wyjątkiem samego Sila, który ukierunkował obliczenia na swój własny cel, zamierzając nadać otrzymanej świadomości pewną bardzo konkretną formę...

Fajne jest tutaj to, że nasze podejście do Sila cały czas się zmienia – najpierw widzimy go jako budzącego podziw altruistę, potem, kiedy ujawnia się, że ma on „własny plan” zaczynamy postrzegać jako czarny charakter, wreszcie, poznając prawdę, gubimy się całkowicie. W pewnym momencie, nie wiedząc o nim jeszcze nic, wydaje się, że wiemy o nim wszystko. Patrzymy z niepokojem, gdy naukowiec okazuje niechęć w tłumaczeniu zasad działania swojego projektu, ogarnia nas groza przy jego samotnych wypadach do głębokich podmiejskich piwnic, o których nikt nie ma pojęcia. Wydaje się, że Sil ukrywa się zarówno przed innymi Eohianami, jak i przed czytelnikiem. Z czasem da się zauważyć, że jest to nie tyle lęk przed odkryciem tego, co planuje, tylko wstyd przed tym, co już się wydarzyło, przed przeszłością, która będzie się za nim ciągnęła i o której nie będzie mógł zapomnieć, dopóki jej nie naprawi. Tak naprawdę obudzenie świadomości w komputerze, które dla innych ma być początkiem, dla niego będzie zakończeniem – początek był bardzo dawno temu. Sil naprawdę poświęcił większość życia badaniom sztucznej inteligencji, ale początkowo była to w większości inteligencja prawdziwa, żywa, której potencjał cyfryzacyjny analizował. Wtedy jednak nie zajmował się tym sam – we wszystkim pomagała mu Jigge 207, dziewczyna równie błyskotliwa i jeszcze bardziej marząca o sławie niż on. I, jak dzisiaj uważał, niestety, niezwykle ufna wobec niego i jego talentu. Tamto doświadczenie robili właśnie w tych piwnicach, banalne doświadczenie, które dopiero miało otworzyć drogę do kolejnych, doświadczenie, które powinien przeprowadzić na czymś innym, ale Jigge była przekonana, że zadziała. Odczyt, cyfryzacja i ponowne wgranie... I zarazem stało się ostatnim, które pamiętała, a raczej jego początek, bo jej świadomość nie wróciła już do niej z powrotem w formie zdolnej do funkcjonowania. Potem były lata samotnych, rozpaczliwych eksperymentów już z jej nieświadomym udziałem, które miały naprawić to, co tamten jeden zepsuł – bez skutku. Ostatecznie Sil doszedł do wniosku, że jedyną możliwością ożywienia dziewczyny będzie wgrać jej umysł całkiem na nowo, z czegoś co sam stworzy od początku z tego, co niegdyś podczas nieudanego doświadczenia zapisało się w jego komputerze. Czy raczej – co stworzą według jego instrukcji inni ludzie, bo jak sam zrozumiał, naturalna inteligencja to nie jest coś, co można odtworzyć i zapisać na jednej maszynie liczącej. Ale czy tym razem się uda? Z czasem, kiedy system zaczyna funkcjonować, dochodzi do pierwszej rozmowy – ale czy naprawdę elektroniczny twór może być tym samym, co prawdziwa, żyjąca osobowość? I czym stanie się to, co pozostanie w mechanicznym mózgu, kiedy Jigge zostanie już odłączona? Wszystkiego będzie można się dowiedzieć, jeśli tylko ktoś nie zinterpretuje coraz bardziej obsesyjnej zawziętości Sila jako zagrożenia, co, jak widać po czytelnikach, nie jest wcale takie trudne...
Komputery naśladujące człowieczeństwo, miłość, do której mogą prowadzić tylko liczby i wszechobecny niepokój, czym to wszystko się skończy. Smutne i zaskakujące.

2 komentarze

  1. Sam się zastanawiałem, czy świadomość da się zasymulować za pomocą maszyny. Powinno się dać, skoro działanie mózgu to po prostu zestaw zjawisk fizycznych. Oj chętnie przeczytam. Co prawda zamówienie będzie szło jakieś 43484 lat, ale poczekam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sil... Fajnie imię, czy gość może gulgotał podczas mówienia? :)

    OdpowiedzUsuń