Witam wszystkich Czytelników w kolejnej recenzji. Pomimo że to dopiero druga, blog nadzwyczaj dobrze sobie radzi i kwitnie, a to właśnie dzięki Wam, więc - dziękuję :) Na dzisiaj wybrałam Krok po kroku Sehsana Kotteka Lalj O z podtytułem Jak dogadać się ze swoim ekspresem do kawy - coś, o czym w jednym zdaniu trudno powiedzieć coś więcej ponad to, że bardzo zapadło mi w pamięć...
Głównymi bohaterami tego dzieła są, jak nietrudno się domyślić, sam pan Sehsan oraz jego ekspres do kawy*. Gdy dekady przed pierwszymi myślami o pisaniu książki nabył urządzenie, nawet nie podejrzewał, jak wielki będzie miało ono wpływ na jego życie.
Tytuł nastawia nas na poradnik, chronologia opisów kojarzy się z formą pamiętnikową. Jednakże kolejne wspominane przez autora sytuacje, chwile mniejszych lub większych nieporozumień, szczęścia, sceny zazdrości i ponownego dochodzenia ze sobą do zgody, które przeżywał wraz ze swoją ulubioną maszynką do parzenia kawy, szybko układają się w wyrazistą fabułę. Wraz z każdym kolejnym dniem pojawiają się obserwacje, wnioski co do tego, co robił źle, oraz oczekiwania dotyczące wspólnej przyszłości. Czy uda im się odnaleźć wspólny język? Czy oboje będą chcieli tego tak bardzo, by się zmienić?
Wiele minęło, odkąd wiktuańscy technicy zaszczepiali robotom pierwsze samodzielne algorytmy decyzyjne, a potem uzupełnili je - gdy okazało się, że do prawidłowego funkcjonowania w pełnym niejasności świecie nie wystarczą logiczne oszacowania - o pulsacyjne reakcje na skupiska znaczeniowe, zwane częściej uczuciami. Dzisiaj, jak zauważa Kottek, musimy już tylko porozumieć się z naszym sprzętem gospodarstwa domowego, przestać ignorować jego potrzeby, doceniać i umieć obdarzyć miłym słowem nie tylko, gdy wszystko idzie dobrze, ale też w chwilach stresujących i niepowodzeniach. Autor zapełnia swój niby-pamiętnik setkami ważkich przemyśleń i pytań, na które coraz trudniej znaleźć odpowiedź. Nie raz, gdy przygląda się swojej kuchni, dręczą go wątpliwości, czy aby na pewno zasłużył sobie, by cała elektronika mu usługiwała, czy czasem jego sprzęt AGD nie został powołany do czegoś więcej?
Szczególnie poruszająca jest scena, gdy jego ekspres do kawy rozpacza nad tym, że z powodu chwilowego braku wody nie udało mu się przygotować porannego napoju i prawdopodobnie bardzo rozczarował tym swojego właściciela. Sehsan spędza z nim wtedy długie godziny, pocieszając, że nic się nie stało i że to nie była jego wina, co bardzo ich do siebie zbliżyło. Nagle zobaczył, jak wiele żalu uzbierało się w tym niewielkim urządzeniu, jak bardzo źle działał na niego ciągły brak uwagi i cierpliwości. Pomyślał wtedy, że każdemu z nas przydałoby się przeżyć coś podobnego. Bardzo się wtedy otworzył i dowiedział wiele nie tylko o uczuciach swojej maszynki do parzenia, ale też i o sobie samym. Poczuł, że jest potrzebny. Potrzebny maszynom tak naprawdę zagubionym w swoich sztucznie przypisanych im dążeniach i bezrefleksyjnych celach, wymagających wsparcia i wysłuchania. Wraz z tytułowymi krokami postanawia na nowo odbudować relacje ze swoim ekspresem do kawy, zawalczyć o jego zaufanie.
Niebywale, głęboko wzruszająca historia.
_______________
*Tak naprawdę rzecz jasna nie może być mowy o kawie, a jej wiktuańskim odpowiedniku, ale jego wartości zarówno energetyczne, jak i, że tak powiem, społeczne są na tyle podobne, że zdecydowałam się nawiązać do analogii.